Menu
santiago.org.pl
  • Ogłoszenia bieżące
  • Kontakt
  • Patroni
    • Matka Boża z Pilar
    • Św. Jakub
  • Camino
    • Drogi w Polsce
    • Drogi pod opieką konfraterni
    • Przewodniki po drogach
    • Przyjaciele Camino
  • O nas
    • Konfraternia
    • Członkowie konfraterni
    • Statut
    • Reguła duchowa
    • Publikacje
    • Wywiady w radio
    • Dołącz do nas!
  • Dotacje
    • Pieszy rajd pamięci
    • Camino Droga Spotkania
  • Strona archiwalna
santiago.org.pl

Kalwaria Pacławska. Uroczystości poświęcone pamięci Kapelanów Katyńskich

Napisano dnia 21 czerwca 202621 czerwca 2026

Kazanie ks. prałata Zbigniewa Kępy, wygłoszone w Kalwarii Pacławskiej 14 czerwca 2026 roku, w czasie Mszy świętej w niedzielę Upamiętnienia Kapelanów Katyńskich i poświęcenia Krzyża w Alei Dębów Pamięci Kapelanów Katyńskich
Wiele osób, które były w obozach zagłady, widząc ogrom bezsensownych zbrodni, nieludzkiego traktowania więźniów i jeńców zadawało sobie pytanie, gdzie jest Bóg? W Wielkim Poście, jadąc samochodem do kaplicy Straży Granicznej w Nowym Sączu, gdzie głosiłem rekolekcje wielkopostne, wysłuchałem opowieści dziewięćdziesięciolatka o jego ojcu. Był więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego. Przeżył. Ale pod wpływem ogromu zła którego doświadczył, i które widział stracił wiarę. Nie ochrzcił już swego syna. Często mówił do niego: „jeżeli spotkasz Boga – to mi powiedz, bo ja w Niego nie wierzę”. Dziewięćdziesięciolatek mówił o swoich intelektualnych poszukiwać w różnych systemach filozoficznych – nie znalazł w nich sensu życia. Dzięki swojej żonie, pokornej kobiecie, rozmodlonej, o anielskim usposobieniu, zaczął czytać Pismo św. Przeczytał je kilka razy. Odnalazł Boga. Odnalazł sens życia.
Czy takie pytania zadawali sobie polscy jeńcy wojenni, a także osoby cywilne będące więźniami obozów specjalnych NKWD w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie? Czy takie pytania zadawali sobie polscy więźniowie przetrzymywani, w mających najgorszą sławę, więzieniach NKWD? Nie zapytamy ich, bo z liczby ponad 22.000 uwięzionych ocalało tylko 395, ze wszystkich trzech obozów. I ci, obecnie już nie żyją.
Pozostało wiele świadectw, które przemawiają za tym, że uwięzieni, polscy oficerowie, prowadzili ożywione życie religijne. Wiara i modlitwa stanowiły dla większości naszych rodaków, przetrzymywanych w obozach NKWD, oparcie, źródło siły i nadziei.
Oficerowie, żołnierze skoszarowani w okresie II Rzeczypospolitej praktykowali zwyczaj codzienne porannej i wieczornej modlitwy. Dyżurny oficer rozpoczynał modlitwę znakiem krzyża, po czym odmawiano pacierz i kończono pieśnią – rano: „Kiedy ranne wstają zorze”, zaś wieczorem: „Wszystkie nasze dzienne sprawy”. Zwyczaj żołnierskiej modlitwy wieczorowej zachowano w wielu barakach i w pomieszczeniach, gdzie stłoczono jeńców. Po komendzie śpiewano „Wszystkie nasze dzienne sprawy”, odmawiano „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” oraz modlono się za zmarłych i poległych. Jednak, już w listopadzie 1939 r., obozowe władze zakazały wspólnej modlitwy. Wtedy, wymyślono coś, co nas zdumiewa: gdy przyszedł czas na modlitwę, jeden z oficerów podawał komendę: „Zarządzam trzyminutową ciszę”. Uciszał się gwar i kto chciał, modlił się. Kto był niewierzącym, nie przeszkadzał, myślał o rodzinie i bliskich. Modlitwa była źródłem siły i duchowej mocy. Chroniła przed popadnięciem w apatię. Pomagała duchowo połączyć się z rodziną, z żoną, dziećmi, rodzicami i duchowo zatroszczyć się o nich.
Co więcej, Bóg w swojej opatrzności zatroszczył się, aby polscy jeńcy nie byli jak owce niemające pasterze. Tak jak wybrał Dwunastu (w Ewangelii usłyszeliśmy ich imiona) i posłał ich, tak też „posłał” kapłanów, by w niewoli towarzyszyli uwięzionym. W każdym z obozów: w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku, wśród jeńców byli kapłani. Sowieci, którzy 17 września 1939 r. wtargnęli zbrojnie na wschodnie rubieże II Rzeczypospolitej, bez wypowiedzenia wojny, wzięli do niewoli ponad 200.000 żołnierzy. Do obozów NKWD odesłano oficerów, w tym księży kapelanów. Wśród duchownych było 26 kapelanów rzymskokatolickich, 1 kapłan greckokatolicki, 3 duchownych prawosławnych, dwóch duchownych kościołów protestanckich i 1 rabin. Doświadczali oni tego wszystkiego, co każdy więzień, a nawet byli gorzej traktowani, z tego względu, że byli duchownymi.
Do czasu wydania zakazu, duchowni jawnie spełniali posługi duszpasterskie. W mundurze ekshumowanego w 1943 r. w Katyniu ppor. Maksymiliana Trzepałki, odnaleziono zapiski i wśród następujący tekst:
W dniu 5.11 [1939 r.] niedziela, o godz. 9.30 przyszedł ksiądz kapelan i razem odmówiliśmy litanię i inne modlitwy w dużym skupieniu i byliśmy myślą przy swoich rodzinach i znajomych. Po rozpoczęciu modlitwy panowałem nad sobą, ale mimo wszystko łzy stanęły [mi] w oczach jak dziecko.
Ppor. Andrzej Riegier jeszcze podczas Wielkanocy, która przypadała w 1940 r. w dniu 24 marca mógł w warunkach konspiracyjnych przystąpić w obozie w Kozielsku do sakramentów św. Podczas ekshumacji w Katyniu, w jego mundurze znaleziono pamiętnik z taką adnotacją:
24.III Wielkanoc. Cudne słońce. Nastrój b.[ardzo] świąteczny. Dzielenie się święc.[onym] chlebem i solą a nawet jajkiem (u Bogusławskiego). Wizyty, życzenia – w południe rodzaj akademii. Ale podniosło – wesoło – w pełni nadzieji. „Nabożeństwo i spow.[wiedź]” – samotnie. Potem list.
Kapłani w obozach NKWD byli znakami, że Bóg nie opuścił uwięzionych, nie zapomniał o nich. Wśród nich byli kapłani ziemi przemyskiej.
To ks. ppłk Władysław Urban, pochodzący z tej parafii, z Pacławia. Jako jeniec przez obóz zdawczo-odbiorczy w Szepietówce został odesłany do obozu w Starobielsku. W marcu 1940 r. został odesłany na dodatkowe przesłuchania do więzienia na Butyrkach w Moskwie. Zaś stamtąd do Kozielska. Został zamordowany w Katyniu. Dziekan Wojtyniak, w imieniu Biskupa Polowego, w opinii na Złoty Krzyż Zasługi dla tego kapłana napisał: „W pracy swej skromny i gorliwy – lubiany był zawsze tak w formacjach frontowych, jako też na obecnem stanowisku administratora parafii wojskowej w Krzemieńcu, gdzie szczerą i rzetelną pracą, wielkim taktem i gorliwością duszpasterską zyskał sobie szacunek i uznania”. Piękna charakterystyka kapłana, zatroskanego, by wierni nie byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza.
To ks. Mieczysław Janas urodzony w Świerzowej Polskiej, w parafii Zręcin. Przetrzymywany najpierw w obozie w Orankach trafił do obozu w Kozielsku, a potem do obozu w Ostaszkowie. Doświadczył mrozu i głodu. W kurii przemyskiej zachowała się opinia o tym kapłanie sporządzona po jego śmierci, jeszcze z niepewną datą, bo napisano 1941 rok z pytajnikiem. Dziś wiemy, że został zamordowany w Kalininie (dzisiaj jest to Twer) w pomiędzy 25 a 27 kwietnia 1940 r. Zanotowano: „Był to kapłan obdarzony przez Pana Boga wybitnymi zdolnościami, talentów swych nie zaniedbywał, ale na każdym stanowisku na którym pracował umiał ich używać”.
To ks. ppłk Stanisław Matzner, wyświęcony w 1913 r. przez bp. Józefa Sebastiana Pelczara. Sowiecka policja polityczna (NKWD) wytropiła go we Lwowie w grudniu 1939 r. bądź w styczniu następnego roku. Był więziony we Lwowie, w Charkowie, w Kijowie i być może w Chersoniu. Zamordowany w 1940 r., w jednym z tych miejsc, prawdopodobnie w Kijowie. Miał brata, płk. Bolesława Matznera, który także jest ofiarą zbrodni katyńskiej; został zamordowany w Katyniu.
To o ks. Stanisławie Matznerze, jego dowódca z 1920 r. płk Jastrzębski napisał: „Pełniąc obowiązki kapelana garnizonowego wykazał dużo inicjatywy w uregulowaniu nabożeństwa w oddziałach, jest nadzwyczaj energiczny, pracowity i zapobiegliwy, moralności wzorowej…”.
W obozie w Kozielsku, zorganizowanego w byłym klasztorze prawosławnym, piękne świadectwo wiary dawał kleryk pochodzący z diecezji przemyskiej Andrzej Szeptycki, z Przyłbic koło Jaworowa, które wtedy należały do tej diecezji. Ppor. Edmund Radziwił, zwolniony z tego obozu wskutek interwencji włoskiego dworu królewskiego, dał takie świadectwo o tym kleryku:
„Byłem w tym samym klasztorze, widywałem go, wyglądał dobrze, świetnie znosił niewolę. Był zawsze pogodny, nawet wesoły. Imponował mi odwaga ducha. Był zawsze dla wszystkich uczynny, dużo pomagał kolegom”.
O każdym z kapłanów i kleryków-sanitariuszy można by przytaczać takie budujące świadectwa. W obozie pełnili misję podobną do misji apostołów: przeciwstawiali się demonom zła, propagowanej przez władze obozowej ateizacji, bezbożnictwu, leczyli choroby ducha i pomagali współwięźniom przezwyciężyć apatię, smutek i niepokój o swój los i los bliskich. „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10,8) – mówił Chrystus. Dawali darmo, obficie dzielili się duchowymi i naturalnymi darami, nic za to nie oczekując.
„Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie” (Mt 10,7) – polecał Chrystus apostołom.
Kapelani i klerycy, nie wiedząc o tym, przygotowywali współwięźniów na przejście do królestwa niebieskiego. Do chwili stanięcia nad katyńskim dołem, do chwili odczytania sentencji o wyroku śmierci w kazamatach NKWD, nikt z nich nie spodziewał się tak tragicznego końca. Ginęli mordowani przez plutony egzekucyjne NKDW bądź przez naczelników i personel więzień NKWD. To współczesna forma krzyża – już nie belka, ale pistolet przystawiony do ostatnich kręgów kręgosłupa łączących z czaszką. Ginęli od razu. Innych jeszcze dobijano.
Święty Paweł pisał w liście do Rzymian: „Chrystus umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdy jeszcze byliśmy bezsilni. […] Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami” (Rz 5, 6-7).
Stąd też krzyż Chrystusa jest dla nas nadzieją i pocieszeniem. Ufamy, że nasi bracia, też i kilkadziesiąt sióstr pomordowanych w zbrodni katyńskiej, którzy przeszli przez krzyż zgotowany przez sowiecką władzę – skorzystali z owoców Chrystusowego krzyża.
Stąd też po tej Mszy św. w Alei Dębów Kapelanów Katyńskich, zostanie poświęcony monumentalny krzyż. Będzie on przypominał o ofierze Chrystusa, ale także będzie przypominał o nadziei złożonej w krzyżu przez jeńców obozów specjalnych NKWD Kozielska, Ostaszkowa i Starobielska, a także innych więzień NKWD.
Dla nas zaś ten krzyż niech będzie przypomnieniem, że Bogu zależy na nas, byśmy nie byli „znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza”.
Amen
Ks. Zbigniew Kępa
Postulator fazy wstępnej sprawy beatyfikacji 29 Kapelanów Katyńskich

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Konfraternia Świętego Apostoła Jakuba Starszego przy Katedrze Polowej Wojska Polskiego p.w.  Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

Ostatnie wpisy

  • Pątniczki z Podkarpacia na Świętokrzyskiej Drodze św. Jakuba
  • Pielgrzymka Mazowiecką Droga św. Jakuba. Relacja Pątniczki z Legionowa
  • Weekendowe Camino Konfraterni z Warszawy do Szczyrku. Etap Stawiszyce – Pałecznica – Niegardów
  • Comiesięczne przejście do Kościoła św. Jakuba Starszego do Tarchomina.
  • Kalwaria Pacławska. Uroczystości poświęcone pamięci Kapelanów Katyńskich

Jesteśmy też na Facebooku

  • facebook

Archiwum. Szukaj wpisów wg daty publikacji

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
©2026 santiago.org.pl | Powered by SuperbThemes & WordPress