Stacja I Jezus na śmierć skazany
Gdy dokonam wyboru Jezusa, gdy uznam, że Ewangelia to moja jedyna droga do zbawienia, wtedy mój dotychczasowy stary człowiek musi usłyszeć wyrok skazujący go na śmierć. Ten wyrok oznacza cierpienie.
Panie, ale ja się boję cierpienia, bronię się przed nim, ze wszech miar nie chce cierpieć. Jezu
powiedziałeś Pójdź za mną. Spraw, bym uwierzył, że ta śmierć zaprowadzi mnie do życia. Że ten wyrok pozwoli Tobie zwyciężyć, a mnie razem z Tobą. Tylko wtedy narodzi się kainos antropos /nowy człowiek/.
Stacja II Jezus bierze Krzyż na ramiona
Już Ci mówiłem, że boję się cierpienia. W końcu mam wolną wolę. Chcę życia dostatniego, przyjemnego, spokojnego. Przecież uchodzę za człowieka mądrego, roztropnego, przewidującego. Dominuje we mnie chęć wygody. Chcę żyć według mojego, powtarzam mojego planu. Panie nie wyrażam zgody na przeciwności, bo z tym wiąże się ból. A ja każdego dnia powtarzam Tobie, że nie chcę cierpieć.
Panie przekonaj moje serce, że nie ma innej drogi, niż zaparcie się samego siebie. Spraw abym
doświadczył tego, że to droga jedyna i bezpieczna. Udziel mi Twojej mocy, bym nie unikał Krzyża.
Stacja III Jezus upada po raz pierwszy
Przecież mówiłem Ci, że nie dam rady. Upadek to oznaka słabości, a świat nie akceptuje ludzi słabych. Upadek to ból, ból rozczarowania sobą. Ciężko mi zaakceptować taką słabość.
Gdy upadłszy, leżysz przegnieciony prawdą o swojej słabości, Jezus mówi Pójdź za mną. Właśnie taki słaby, nieporadny, upadający choćby do końca swych dni. Ja chcę ciebie takiego. Pójdź za mną.
Panie przekonaj moje serce, że choć taki upadły, dla świata bez wartości, to dla Ciebie mam wartość nieocenioną. Spraw bym mógł wstać i iść za Tobą.
Stacja IV Jezus spotyka Matkę
Spotkanie z prawdą to wielki wysiłek. Przecież wiesz, że nie chcę odsłonić prawdy o sobie przed ludźmi. To bardzo bolesne. Panie boję się stanąć w prawdzie. Nie chcę odsłaniać mojego wnętrza, bo ludzie nie zrozumieją, wyśmieją, odrzucą. Tak bardzo mi zależy, by o wielu moich czynach, nikt nigdy się nie dowiedział. Boję się, lękam, po prostu się wstydzę. Jezu a Ty mówisz Pójdź za mną. Prawdziwy, bez maski, bez udawania.
Przekonaj moje serce, by nie udawało kogoś kim nie jestem. Spraw bym był prawdziwy wobec moich bliskich. Bym szedł za Tobą tak jak Maryja – w prawdzie i prostocie.
Stacja V Szymon pomaga Jezusowi.
Panie moje lęki i obawy o których Ci mówiłem, mój krzyż który dźwigam to jeszcze nic. Apogeum
upokorzenia jest wtedy, gdy uzmysławiam sobie, że sam nie jestem i nie będę w stanie dźwigać krzyża. Że przejdzie czas gdy będę potrzebował pomocy drugiego człowieka. Gdy przykuty do łożą boleści, nie będę w stanie sam zadbać o siebie. Boję się chwil, gdy sparaliżowany będę zależny od innych. Obawiam się tego i modlę się, bym do końca moich dni mógł sam o siebie zadbać.
A Ty Jezu mówisz Pójdź za mną wsparty na ramieniu wspólnoty. Przekonaj moje serce bym nie lękał się starości, choroby, śmierci. Bym poszedł za Tobą z siostrami i braćmi, którzy będą mi towarzyszyć w mojej niemocy.
Stacja VI Weronika ociera twarz Jezusowi
Opatrzenie rany wymaga by tę ranę dotknąć. Uzdrowienie nastąpi, gdy dotkną ją słowa gorzkiej prawdy, która zburzy moje dobre samopoczucie o sobie. Ty wiesz że się boję, a ponadto nie chcę usłyszeć całej prawdy o sobie. Dobrze mi być zasklepionym we własnym kokonie. Ty Jezu mówisz Pójdź za mną. Postawię na twojej drodze ludzi takich jak Weronika. Oni powiedzą ci co jest dobre a co złe, co trzeba poprawić w czym trzeba się nawrócić. Przekonaj moje serce, bym śmiało mógł iść za Tobą i być uzdrawiany przez tych których stawiasz na mojej drodze.
Stacja VII Jezus po upada po raz drugi
I znów kolejny raz upadłem. Ciągle te same upadki. Ogarnia mnie bezsens gdy nie widzę owoców mojej pracy. Zamiast poprawy jest coraz gorzej. Każdego dnia chcę sięgać wyżej niż stoję, a to ja mam się umniejszać Ty wzrastać. Tylko prawda sprawi, że pochylę się w pokorze i swojej niemocy.
Ty mówisz Pójdź za Mną i nie oglądaj się wstecz. Pójdź za mną – zaufaj Ja cię poprowadzę. Panie
przekonaj moje serce bym poszedł za Tobą nie martwiąc się o efekty. Gdy moja twarz dotknie ziemi, doświadczę wspaniałej wartości człowieka pokornego, uniżonego skruszonego, bliskiego Tobie.
Stacja VIII Jezus pociesza niewiasty
Wiem jakim jestem egoistą. Wiecznie skoncentrowanym na sobie. Tak bardzo potrzebuję dobrego słowa, bycia docenionym, zauważonym. Nie wiem czy dam radę zapomnieć o sobie, by służyć innym. Panie spraw, by moje serce stało się sercem sługi, sługi pokornego i cierpiącego. Spraw abym idąc za Tobą stał się ofiarą miłości tak, jak Ty się nią stałeś. Jezu powiedziałeś Pójdź za mną. Kochaj bliźniego, nie troszcz się tylko o siebie.
Stacja IX Jezus upada po raz trzeci
Od tylu już lat powtarzam Ci, że nie dam rady. To przekracza moje siły. Panie boję się iść Twoją wąską, kamienistą usłaną przeszkodami drogą. Mówią, że na jej końcu czeka mnie nagroda. Ale patrz Panie obok jest autostrada. Nie wiem dokąd prowadzi. Ale to szeroka prosta droga, po której z przemieszczają się uśmiechnięci ludzie. Ale Twój głos słychać tylko na tej stromej wąskiej kamienistej drodze. Daj mi usłyszeć Twój głos, by moje serce pojęło, że powstać mogę tylko wtedy, gdy patrzę na Ciebie, który powstajesz.
Stacja X Jezus z szat obnażony
Idąc za Jezusem będę musiał wyjść poza zbudowany prze siebie mur obronny i wtedy nastąpi moment ogołocenia. Boję się tego Panie. Całe życie pracowałem i pracuje na swój wizerunek, na swoja opinię, na to jak inni mnie postrzegają. Całymi latami budowałem to, za czym mógłbym się schronić w czasie niebezpieczeństwa. Boję się, że gdy zabraknie tej ochrony to nie poradzę sobie, Panie boję się zaufać Tobie, gdy chcesz bym nie zabezpieczał się tak po ludzku, ale w pełni zaufał Tobie. Przekonaj moje serce, że tylko Ty jesteś moją opoką. Tyś moją tarczą.
Pan mówi Pójdź za mną, bo chcę zburzyć to wszystko co do swej ochrony sam dotychczas wybudowałeś. Gdy to zamieni się w pył, Ja będę twoim murem.
Stacja XI Jezus przybity do Krzyża
Boję się, że przybity do krzyża nie będę mógł się bronić. Przybicie do krzyża to zespolenie z cierpieniem. Przybite ręce i nogi są sparaliżowane. Nie mogę już nic zrobić. Ta ludzka niemoc to moment całkowitego oddania się Bogu. Jezus mówi Pójdź za mną, a to żeś skrępowany pełen ludzkiej niemocy, to nic, bo wtedy jesteś Moim najwierniejszym sługą. Panie Ty wiesz, że boję się stałych decyzji, że nie dotrzymamdanego słowa, że będę chciał uciec z tego krzyża, że zawiodę, że nie wytrzymam. Panie przekonaj moje serce jak wielką wartość ma stałość i wierność, bo jestem człowiekiem chwiejnym i niestałym. Świat mówi, że krzyż się chwieje. A Prymas Tysiąclecia odpowiedział „To nie krzyż się chwieje, to świat się chwieje i toczy – Krzyż stoi! Panie spraw bym bez lęku zechciał na nim zawisnąć.
Stacja XII Jezus umiera na Krzyżu
Śmierć to misterium i tajemnica. Ty wiesz jak bardzo boję się śmierci. Boję się, bo jestem
nieprzygotowany, boję się że śmierć mnie zaskoczy. Panie spraw bym zawsze był gotów na spotkanie z Tobą. Twoje słowo Pójdź za mną w momencie śmierci nabiera szczególnego znaczenia. Za zasłoną śmierci jesteś Ty – życie wieczne. Panie spraw bym był gotowy na śmierć, codziennie gotowy, czy to w młodości, czy w wieku podeszłym. Bym żył tak, jakby to miał być ostatni dzień mojego życia, jakbym jutro miał się nie obudzić. To jedyny sposób by spotkać się z Tobą w bramach raju- nowym Jeruzalem.
Stacja XIII Jezus zdjęty z Krzyża
Panie Ty powiedziałeś do Piotra, że „Inni cię przepaszą i poprowadzą tam, gdzie nie chcesz”. Tak to oni, inni zdecydują gdzie spocznie moje ciało. Ciało o które tak dbałem, pielęgnowałem, chciałem żeby było piękne. Ojcze mówisz Pójdź za mną. Nie lękaj się. Ja wprowadzę cię do nowego mieszkania, gdzie panują inne zasady i reguły. Ne lękaj się, że na tej ziemi nie pozostanie po tobie żaden ślad. Umiera tylko ciało, które jest prochem tej ziemi. Ty nie umierasz na wieki. Pójdź śmiało za Mną.
Stacja XIV Jezus złożony do grobu.
Już Grecy wyśmieli Pawła, gdy mówił im o zmartwychwstaniu. W powstanie z martwych trudno
uwierzyć. Ty wiesz, że noszę w sercu niepokój co do momentu śmierci i życia wiecznego, które Bóg ma dla mnie za darmo. Panie Ty mówisz Pójdź za mną, bo Ojciec przygotował mieszkań wiele. Pójdź za mną i nie lękaj się śmierci, bo ona jest bramą zmartwychwstania. Nie lękaj się o życie wieczne, bo Ja tam będę i to w zupełności wystarczy. Jezu chce oprzeć się na krzyżu, chcę żyć Twoim słowem, iść Twoją drogą, bo pragnę zmartwychwstania.
Uwielbiam Twoje imię, uwielbiam Twoje serce
Uwielbiam święte rany zadane w krwawej męce
Uwielbiam Twoja drogę i z Krzyża siedem słów
Sławię Twą miłość o zbawco mój.
Autorem tekstu rozważania jest Piotr Michalak
