Mimo mrozu, nieprzetartych szlaków w Puszczy Bolimowskiej i kontuzji na lodzie, idzie dalej, nie zgasł zapał, który zrodził się w sercu. Przeczytajcie osobistą relację z zimowego Camino.
Droga św. Jakuba przyciąga o każdej porze roku, ale przejście jej w samym środku wyjątkowej od wielu lat mroźnej zimy to wyzwanie dla nielicznych. Zapraszamy do przeczytania relacji Pana Łukasza Balda, który wędruje zaśnieżonym Warszawskim szlakiem św. Jakuba z Warszawy do Częstochowy. W dużej części szlakiem, który jest pod opieką Konfraterni św. Apostoła Jakuba Starszego. To opowieść o walce z naturą i niespodziewanej inspiracji, która czekała tuż pod… balkonem. Dlaczego styczeń? Jakie trudności na szlaku? Dlaczego w dużej części, nie tylko szlakiem Jakubowym? To można przeczytać w poniżej zamieszczonej relacji Łukasza Balda.
Pielgrzymkę rozpocząłem 10 stycznia – w samym środku wyjątkowo mroźnej i śnieżnej zimy. Choć duchowni na trasie często pytali z uśmiechem: „Po co iść w styczniu, skoro można wiosną?”, dla mnie był to idealny moment. Jako agent sprzedający nieruchomości w Portugalii, zimą mam martwy sezon, co pozwoliło mi na niemal codzienne maszerowanie. Wszystko zaś zaczęło się w Ożarowie Mazowieckim. Dosłownie pod moim balkonem stoi słupek z niebiesko-żółtym symbolem muszli. Codzienne patrzenie na ten znak w końcu zmobilizowało mnie do wyruszenia na trasę. Styczniowa aura nie odpuszczała. Odcinek między Błoniem a Niepokalanowem okazał się prawdziwym wyzwaniem – polne drogi wzdłuż torów były zasypane po kolana. Brak jakichkolwiek śladów zmuszał do nadrabiania kilometrów. Najtrudniejsza okazała się jednak Puszcza Bolimowska na trasie do Skierniewic. Chwila nieuwagi na lodzie ukrytym pod śniegiem skończyła się bolesnym upadkiem i urazem kości ogonowej, co zmusiło mnie do chwilowej przerwy w wędrówce.
Kilka słów o logistyce i oznakowaniu: Oznakowanie szlaku bardzo dobre na odcinku Ożarów – Niepokalanów (z małym wyjątkiem w okolicach stacji Seroki). W Warszawie jest znacznie gorzej – tam niezbędna okazała się znajomość topografii i przewodnik Camino.
Wyzwanie „pieczątka”, to najtrudniejszy element logistyczny. Kancelarie parafialne pracują w krótkich, konkretnych godzinach, których trudno dotrzymać po 30 km marszu w śniegu. Nawet w Niepokalanowie, mimo dwóch prób (pieszej i pociągiem), nie udało mi się zdobyć wpisu. Braki uzupełnię… samochodem, odwiedzając Niepokalanów, Rokitno i Skierniewice.
Moje Camino ma charakter otwarty i ekumeniczny. Odwiedziłem nie tylko rzymskokatolickie świątynie, ale również cerkiew prawosławną na Woli oraz kościół greckokatolicki na Mokotowie, co nadało tej drodze szerszy, wspólnotowy wymiar. Zimowe Camino uczy pokory i cierpliwości. Choć kontuzja chwilowo mnie zatrzymała, satysfakcja z pokonania prawie dwustu kilometrów w tak wymagających warunkach jest ogromna.
Mamy nadzieję, że to nie koniec wędrówki na pielgrzymim szlaku. Szlaku w którym pełno ciekawych spotkań z ludźmi, samym sobą i przemiany, która rodzi się z każdym przebytym krokiem.
To zaproszenie również dla Ciebie, może gdy wyruszysz i Tobie będzie dane spotkać się z pielgrzymem Łukaszem na szlaku!
Oprac. tekstu wg relacji Łukasz Bald, J. Szcz. / Foto: Ł. Bald



