W sobotę 22 listopada o godz. 6.00 wyjechaliśmy spod katedry polowej w Warszawie do Warki, by rozpocząć pielgrzymowanie od uczestnictwa we Mszy św. w wareckim kościele parafialnym p.w. św. Mikołaja. Patronką tego dnia była św. Cecylia. Było to okazją by pomodlić się za konfratrów, którzy służą naszej wspólnocie profesjonalnym lub tylko płynącym z pasji – śpiewem.
Wnętrze kościoła przypominało wnętrze kościołów za wschodnią granicą, ale nie z powodu zniszczenia lecz przygotowania do generalnego remontu (m.in. odkryte popękane ściany).
Poranek mglisty, wilgotny. Jest nas razem 17 osób i 2 dwie osoby wspomagające – przyjaciele dróg jakubowych- Danusia żona wice seniora Adama i niezawodny pan Zdzisław, kierowca.
Po przejściu dłuższego odcinku wzdłuż ruchliwej szosy wchodzimy do lasu. Mijamy stację PKP Grabów nad Pilicą, by prawie po 4 km wejść do miejscowości. Mamy szczęście, że kościół p.w. św. Trójcy jest otwarty. We wnętrzu zwraca uwagę drewniana pieta oraz w bocznej nawie obraz Jezu Ufam Tobie, namalowany w innej konwencji niż tej najbardziej znanej. Jest też ciepło co sprzyja dłuższej modlitwie.
Z Grabowa do Studzianek Pancernych droga cały czas prowadzi przez las. Mieliśmy problem ze znalezieniem drugiego postoju dla busa, bo zostały wycięte drzewa i nie pomalowano znaków szlaku turystycznego. (Miejsce na postój to pierwszy parking po lewej stronie drogi nr 730 za wsią Nowa Wola.)
Na koniec pogoda zrobiła nam niespodziankę. Przepiękne światło słoneczne oświetliło las, drzewa wzdłuż drogi, domy na skraju wsi i weszliśmy do Studzianek w tak radosnym usposobieniu, że żal było wracasz.
Siostrze Dorocie udało się pozyskać pieczątki w paszportach, w parafii kościoła polsko-katolickiego, który stoi w centrum wsi Studzianki.
W niedzielę 23 listopada, w święto Chrystusa Króla, które kończy rok liturgiczny; ponownie wyruszamy spod katedry polowej na ostatnie tegoroczne przejście. Dziś jest 15 pielgrzymów pieszych, plus dwie osoby towarzyszące, podobnie jak w sobotę. Ruszamy ze Studzianek Pancernych w padającym gęstym śniegu. Mijamy zamknięte o tej godzinie Muzeum Wojskowe, pomnik czołgu z czasów II wojny światowej, by wejść do lasu. Nasze ślady na śniegu znaczą drogę i jak to dowcipnie skomentował Marek Mikulski „po to ten śnieg pada byśmy się nie zgubili”. Droga na tym odcinku jest dobrze oznakowana, w przeciwieństwie do dnia wczorajszego.
Cały czas idziemy lasem co chroni nas przed intensywnym opadem. A śniegu coraz więcej i wielu z nas nie przygotowało się na taką pogodę. Jesienne buty przemiękają. We wsi Chodków po drewnianym moście pokonujemy rzekę Radomkę.
Jest cicho, kameralnie, pusto.
Bus czeka po długim odcinku na skraju lasu przed torami kolejowymi stacji towarowej Świerże. Stoi na tyle długo, że w pewnym momencie podjeżdża radiowóz i musimy się opowiedzieć kim i dlaczego tu jesteśmy. Wobec ostatnich ataków dywersji na tory kolejowe w Polsce wzmożone zostały patrole, a te przy których stoimy są strategiczne, bo dowożą węgiel do elektrowni Kozienice.
Do Świerży Górnych dochodzimy na tyle wcześniej, by odpocząć przed Mszą św. o godz. 12. kościół p.w. św. Jakuba jest kolejnym w tym miejscu i stąd jego nowoczesna bryła. Niespotykanie zostało zaprojektowane prezbiterium, w sposób ”schodkowy”, w którym na najwyższym poziomie znajduje się ołtarz.
W prezbiterium stoi okazała figura św. Jakuba. Pod koniec Mszy św. ks. proboszcz zwrócił się do nas z prośbą o przedstawienie. Nasz nowy wice senior Adam zaskoczony, nie wiedział za bardzo co powiedzieć, ale w sukurs przyszedł mu Jerzy, senior honorowy. Adaś miał pierwsze doświadczenie z racji pełnionej funkcji. Kolejne doświadczenie to fakt, że do Mszy św. służyły ubrane w niebieskie pelerynki tylko dziewczęta,
Po Mszy św. ksiądz wikary otrzymał przewodniki Świętokrzyskiej Drogi św. Jakuba. W czasie rozmowy okazało się, że ksiądz proboszcz ani ksiądz wikary nie mieli wiedzy, że ich kościół znajduje się na szlaku św. Jakuba.
Padający śnieg żegna nas gdy odjeżdżamy po przejściu ostatniego leśnego odcinka od Świerży Górnych do przystanku przy drodze 79. Szczęśliwie wracamy do Warszawy.
Tekst Anna Przygoda – Golenia, zdjęcia: Marek Mikulski, Krzysztof Miodek













































